Ćwicz optymizm!
Zapoznając się z wynikami różnych badań psychologicznych, a przede wszystkim, obserwując otoczenie to bliższe i dalsze, dochodzę do wniosku, że to raczej nie optymizm jest naszą narodową cechą. Polak na wzór Młodego Wertera raczej cierpi niż się raduje, raczej rozpamiętuje, a nie planuje. Optymizm przejawia się w pozytywnej ocenie tego, co się dzieje wokół nas. Nie ważne, czy chodzi o jakość wykonanego śniadania, o przebieg całego dnia, czy o plan zmiany pracy. Pesymizm jest odwrotnością optymizmu: „nie podejmę się; nie uda mi się; mogłem zrobić lepiej”. Wydaje się, że w naszym kraju istnieje patos zachowań i postaw pesymistycznopodobnych. To właśnie cenimy…
Optymizm „przypływa” do nas w dużym stopniu z Ameryki. Jeśli tam byliście, to widzieliście, jeśli nie, to na pewno widzieliście w filmach lub czytaliście w książkach. „Hi, how are you?”; „I am fine” – to pierwsze powiedzonka, których uczymy się na lekcji angielskiego. Nie bez przyczyny… Amerykańska urzędniczka, amerykański prawnik, czy amerykańska sprzątaczka raczej z uśmiechem na twarzy przyjmą Ciebie, obsłużą i pozdrowią. Tymczasem, często takie zachowania (jak już się zadzieją) u nas są odbierane jako dziwne, fałszywe, „on na pewno coś knuje” – pomyśli sobie Polak.
Czy zachowania Amerykanów są szczere? Nie wiadomo. Taka jest ich kultura. Amerykanie tym samym robią dobrze sobie i innym. Sami nastrajają się pozytywnie, a wokół siebie tworzą przyjemne, życzliwe środowisko. Jakże byłoby nam lepiej, gdybyśmy tak potrafili…
A warto się tego uczyć. Postawa optymistyczna generuje mniej lęku i stresu. Chroni przez to przed różnymi chorobami, np. wieńcowymi, czy depresją, a jeśli już choroba nas dopadnie, pomaga w szybszym wyjściu z niej. Optymiści są weselsi, życzliwsi, pełni energii, chętniej podejmują się różnorakich działań i wyzwań.
Ćwiczmy więc optymizm dla własnego zdrowia i sympatyczniejszego otoczenia!
A propos optymistów. Badania dowodzą, że istnieje różnica między postawami i zachowaniami umiarkowanych i skrajnych optymistów. Ci umiarkowani są „pracowici, spłacają swoje zobowiązania finansowe zawsze na czas i są przekonani, że ich dochody w najbliższych pięciu latach wzrosną. Decyzję odejścia na emeryturę odwlekają i deklarują chęć zawarcia powtórnego związku małżeńskiego (w przypadku rozwiedzionych).” Inaczej jest ze skrajnymi optymistami: nie spłacają regularnie zobowiązań, nie lubią się przepracowywać i raczej są mało oszczędni.
Ćwiczmy więc umiarkowany optymizm!
A co nam: kobietom, matkom, albo i nie, żonom itp. może dać optymizm?
- więcej cierpliwości i energii w opiece nad naszymi pociechami: „płacze nie dlatego, że chce mi zrobić na złość, ale prawdopodobnie nie potrafi sobie poradzić z emocjami, albo coś go boli, potrzebuje mojego wsparcia”
- więcej wytrwałości w radzeniu sobie z codziennymi trudnościami, jak: wczesna pobudka malca, obiadek niejadek, mąż wraca zbyt późno domu, zbyt mało czasu na długą kąpiel, narzekania szefa
- więcej sympatii dla siebie samej: „moje zmarszczki nie są wcale takie złe; noszę 42, ale zaczyna się wiosna, będę więcej spacerować i na pewno schudnę; z chęcią zamienię dziś moje dresy na coś bardziej wyjściowego”
- więcej sympatii i życzliwości dla męża, co działa zwrotnie: „jak ci minął dzień Kochanie?”
- ochotę na aktywności poza domem: fitness, spinning, spotkania z przyjaciółkami
- pobudkę „prawą nogą”
- pójście spać ze spokojem ducha, mając zaplanowany kolejny dzień, a także wizję przyjemnego urlopu
- mniej stresu, więcej spokoju
- większą ochotę na seks
Na podstawie:
1. „Buty szczęścia”, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2010
2. www.woydyllo.pl
3. http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/3540/Optymizm-kosztuje/
Chyba powinnam ten post wziąć do serca i przemyśleć 🙂
Zdecydowanie mam za mało w sobie optymizmu i akceptacji samej siebie. Pozdrawiam
To poćwiczymy go razem
Zdecydowanie silny stres nie niesie ze sobą nic dobrego. Warto wziąć sobie to do serca i chociaż niektóre punkty przenieś do swojego życia.
Myślę, że umiarkowany optymizm można utożsamić ze zdrowym, pozytywnym spojrzeniem na świat i na siebie. Mi samej zdarza się czarnowidztwo, ale mimo wszystko chyba nigdy nie bierze góry. Pozdrawiam optymistycznie