Ku pamięci: Różowa kreska i co dalej?

Dwie różowe kreski (oczywiście powtarzałam test, ponieważ pierwsza kreska była zbyt mało różowa :)) były potwierdzeniem ciąży. Czułam radość, podekscytowanie, ale też trochę zmieszania i niepokoju. Myślę, że mój mąż podobnie. Szczęśliwa pod niebiosa była moja mama, która przy każdej nadarzającej się okazji obwieszczała, że będzie babcią 🙂

Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłam po ukazaniu się różowej kreski (poza poinformowaniem wszystkich zainteresowanych), to umówienie wizyty u ginekologa. Lekarz potwierdził ciążę. Nie wątpiłam w nią… No i wyznaczył termin porodu na 1 lipca 2014 J I zaczęła się cała machina badań, konsultacji i nieprzyjemnego dla mnie pobierania krwi… Pani doktor wręczyła mi książeczkę ciąży, dokonała w niej pierwszego wpisu i zaleciła badania: grupa krwi, morfologia, badanie moczu, usg. Termin kolejnej wizyty za miesiąc. Oczywiście dopytałam się o możliwość sprawdzenia płci dziecka i otrzymałam odpowiedź zupełnie mnie niesatysfakcjonującą: „po 16 tygodniu”, tzn. po kilku dobrych tygodniach oczekiwania i rozważań., „o Boże”! Istotna była też informacja o możliwości skorzystania ze zwolnienia lekarskiego w razie potrzeby. Przyznam, że obawiałam się trochę tego tematu, ponieważ słyszałam opinie o tym, że ginekolodzy nie chcą wydawać L4 kobietom w ciąży, bo „ciąża, to nie choroba”. W moim przypadku rzeczywistość okazała się bardziej ludzka i sprawiedliwa. Dolegliwości ciążowe mogą dać w kość! Poza tym ważne było dla mnie, aby czas ciąży był dla mnie czasem spokoju, odpoczynku i radości.

Dzisiaj wiem, że rola lekarza prowadzącego ciążę jest bardzo ważna. To właśnie lekarz dysponuje wieloma odpowiedziami na nurtujące przyszłe mamy pytania. Pamiętajmy więc, że czas wizyty jest czasem przeznaczonym dla nas i naszych małych skarbów. Pytajmy, rozwiewajmy nasze wątpliwości po to, aby te 9 miesięcy było czasem radości, spokoju, które sprzyjają rozwojowi naszego dziecka!

Być może zainteresują Ciebie również poniższe wpisy:
1 reply

Trackbacks & Pingbacks

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polub na Facebook'u