Nie daj dziecku się wypłakać

Sposób opieki i wychowywania dziecka zmienił swój charakter na początku lat 90 XIX wieku. To właśnie wtedy „uczeni” zaczęli tworzyć listy metod skutecznego uspokajania i wychowywania dzieci „niepopsutych”. „Uczeni” tamtych czasów zalecali np., aby zostawiać dziecko samo wieczorem. A kiedy będzie płakało, podejść do niego pierwszej nocy po 30 minutach, drugiej po 45 minutach i kolejnej jeszcze później. Celem tej metody było samodzielne wyciszanie się i zasypianie dzieci (niemowląt).

Podstawą takich rad była bardzo prosta reguła wzmocnień. Jeśli dziecko zauważy, że jego płacz nie wywołuje reakcji otoczenia, czyli nie zostaje wzmocniony, to, według nich, powinno przestać płakać. „Uczeni” ci nie wzięli jednak pod uwagę dwóch ważnych kwestii. Po pierwsze płacz dziecka nie jest negatywnym zachowaniem, które trzeba wyeliminować, lecz bardzo ważnym sygnałem, które wysyła dziecko. Po drugie płacz jest sygnałem, który, mimo tego, że jest ignorowany nie zanika tak łatwo. Niektóre dzieci wręcz przeciwnie, będą płakały jeszcze głośniej i więcej.

Rady z tamtego okresu, mimo naukowych dowodów na ich niesłuszność, bywają nadal praktykowane w dzisiejszym rodzicielstwie. Niestety. Gubią one całkowicie zarówno rodziców, jak i dzieci, a przez to burzą budowanie bezpiecznej więzi między nimi.

Płacz dziecka jest  jego jedyną formą komunikacji z otoczeniem.  Jest on sygnałem doskonałym.

  1. Jest on odruchowy, tzn. kiedy powstaje potrzeba, zostaje on od razu uruchamiany.
  2. Jest on łatwy do wydania dla niemowlęcia.
  3. Jest on wystarczająco przenikliwy, aby wzbudzić reakcję matki, lecz nie na tyle niepokojący, żeby spowodować ucieczkę opiekuna.
  4. Ma on indywidualny charakter, tzn., że każde dziecko płacze inaczej.

Mama natomiast jest biologicznie uwarunkowana do tego, aby zareagować na ten sygnał wysyłany przez jej dziecko. W taki właśnie sposób tworzy się dialog między nimi. Dziecko zgłasza, mama odpowiada. Od tego, jak przebiega komunikacja na tym poziomie zależy to, jak dziecko będzie budowało obraz samego siebie i otaczającego świata.

Co mogą robić  i przeżywać dzieci, którym pozwala się wypłakać?

Wyobraź sobie, że jesteś w miejscu, którego w ogóle nie znasz, nie znasz też języka, którym posługują się tubylcy. Wyobraź sobie, że potrzebujesz coś koniecznie im przekazać, a oni nie słuchają, nie reagują, nie rozumieją. Jak się czujesz?

Kiedy mama nie reaguje na płacz dziecka, może ono rzeczywiście przestać płakać. Nie znaczy to jednak, że rozumiało, wręcz przeciwnie, dziecko takie wycisza się, bo dostrzega, iż nikt nie reaguje na jego wołanie, tzn. najbliższe osoby nie dostrzegają jego potrzeb i nie pomagają mu ich zaspokoić. Dziecko takie może zacząć w konsekwencji wątpić w ważność swoich odczuć i potrzeb, i budować obraz siebie jako nic nie wartego. Dziecko zamyka się w sobie, staje się „grzeczne” i ciche, co jednak staje się dla niego niszczące  Straty tu także ponoszą rodzice, bo tracą możliwość prawdziwego poznania osobowości swojego maleństwa.

Bardziej wytrwałe niemowlę może płakać jeszcze głośniej i jeszcze z większym niepokojem. Ignorowanie tego płaczu i reagowanie dopiero po jego zakończeniu, jest informacją dla dziecka, że to rodzic ma władzę i od niego zależy, kiedy i jakie potrzeby będą zaspokojone. Buduje się system kontroli nad tym, co dziecko czuje i jak się zachowuje.

Jeśli rodzic staje się w ogóle „nieczuły” i reaguje na dziecko zgodnie z własnym upodobaniem, to dziecko będzie odczuwało ciągły brak, który może być powielany w życiu dorosłym, mimo braku racjonalnych przesłanek ku temu.

Można też zareagować na płacz dziecka, lecz na krótko, zgodnie z własnym zdaniem, na temat tego, ile dziecku potrzeba jest wsparcia i opieki. Czym może to skutkować? Dziecko na chwile wyciszone odłożone do łóżeczka, bo np. jeszcze nie pora karmienia, dalej może zacząć płakać, co może spowodować gniew rodziców i brak zrozumienia potrzeb u dziecka.

Sytuacje, kiedy dziecko jest pozostawione same sobie jest krzywdzące zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Dziecko może odczuwać osamotnienie, może budować się brak zaufania do siebie i do świata. Z relacji mam natomiast wynika, że brak reakcji na płacz własnych dzieci jest bardzo trudny dla nich. Wywołuje  nich ogromny smutek, niepokój i żal. A później być może wyrzuty sumienia. Ponadto rodzic traci szansę na poznanie swojego maleństwa takim, takim, jakim jest naprawdę, tzn. wraz z jego potrzebami i uczuciami.

Chociaż jestem zwolenniczką bycia blisko z dzieckiem, to mam za sobą własne doświadczenia, kiedy mimo mojej troski płacz nie ustawał. Bywa i tak, jednak obowiązkiem rodzica jest zapewnienie dziecku opieki i bezpieczeństwa. Dużą rolę odgrywa także tutaj samo dziecko i jego emocje, które mogą domagać się wydobycia i dopiero późniejszego wyciszenia, czasami mimo zapewnionej bliskości.

Dzieci, których płacz nie jest ignorowany uczą się płakać lepiej, tzn. tak, aby zostało to dostrzeżone i zrozumiane. Wbrew pozorom jako starsze dzieci płaczą mniej. Dzieci takie, a później osoby dorosłe, potrafią wyrażać swoje potrzeby i dążyć do ich zaspokojenia. Oczywiście ważnymi czynnikami są wiek i temperament dziecka. Być może okaże się, że nie każdy płacz wymaga natychmiastowej reakcji, a dziecko samo może uczyć się wyciszać. Ale o tym już będziesz wiedziała, budując od początku dobrą komunikację między wami.

I jeszcze jedno: płacz nie jest wcale dobry dla płuc!

Na podstawie: W. i M. Sears „Księga wymagającego dziecka”

Być może zainteresują Ciebie również poniższe wpisy:
,

Jak zmienia macierzyństwo. Szybciej, krócej, więcej i bliżej…

Bycie mamą, tatą także, to jedno z najtrudniejszych, a zarazem najpiękniejszych zadań w życiu człowieka. Kiedy rodzi się dziecko, świat na chwilę wywraca się do góry nogami, aby później wrócić do nowej normy. W mieszkaniu robi się coraz ciaśniej, przybywają nowe meble, zabawki, łóżeczko zajmuje pustą przestrzeń w sypialni, a szafa zostaje zapełniona pieluchami, butelkami i smoczkami. Zmienia się jednak nie tylko to, co jest wokół nas. Zmieniamy się także my, rodzice. Co zmienia się w kobiecie dzięki macierzyństwu?
,

Po co tata przy porodzie?

Obecnie porody rodzinne stanowią znakomitą większość. Decyzja o tym, z kim kobieta będzie witała swoje maleństwo jest coraz częściej podejmowana wspólnie, a tatusiowie chcą być obecni przy porodzie. Słusznie? Moje doświadczenie porodu mówi mi, że słusznie.
0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polub na Facebook'u