Gdy rodzi się dziecko, życie zmienia swój bieg. Mama opiekuje się maluszkiem, nowym członkiem rodziny. Spędza z nim najczęściej pierwszy rok życia. W tym czasie buduje z nim więź, poznaje go, a on poznaje mamę. Tata w trakcie dwóch tygodni urlopu tacierzyńskiego pomaga mamie, opiekuje się maleństwem, po czym wraca do pracy. Rodzina zmienia swoje priorytety, tworzą się nowe role i obowiązki, a maluszek niezmiennie potrzebuje troski, bliskości i miłości obojga rodziców.

Polub na Facebook'u

Rok temu, 2 lipca leżałam na sali porodowej w szpitalu przy Klinicznej w Gdańsku. Był to czas oczekiwania, niepokoju, bólu… ale przede wszystkim radości, motywacji i ogromnej ulgi. Nasza córka urodziła się o godz. 7.45 cała i zdrowa! 🙂

Polub na Facebook'u

Naszą przygodę z chustą zaczęliśmy, gdy Pola miała 2 tygodnie. Szczerze, nie planowałam tego. Nie widziałam zbyt wielu rodziców, którzy tak noszą swoje dzieci, mało też słyszałam na ten temat. Dzięki Bogu, trafiliśmy do takiej szkoły rodzenia

Polub na Facebook'u

Rodzicielstwo to nie tylko radość, wspólne wakacje i zabawy. Rodzicielstwo wiąże się także ze smutkiem, zmęczeniem, czy lękiem. Jednak mimo to uważam, że jest ono najpiękniejszym elementem mojego życia. Dlaczego?

Polub na Facebook'u

Posiadanie dziecka z pewnością jest najwspanialszym faktem w życiu rodzica (tak myślę). Daje wiele radości, wbrew pozorom energii, uczy odpowiedzialności, cierpliwości i, jak się właśnie przekonałam, elastyczności. W rodzinie pojawia się nowy mały człowiek ze swoimi potrzebami, oczekiwaniami, radościami i smutkami. Planując, musisz także, albo przede wszystkim, liczyć się z jego osobą.

Polub na Facebook'u

Czy rodzisz naturalnie, czy przez cesarskie cięcie (gdy nie zostało wykorzystane znieczulenie ogólne) masz możliwość i powinnaś zadbać o to, aby Twoje maleństwo zostało położone Ci na piersi, abyś mogła nawiązać z Nim pierwszy kontakt i przytulić Je. Najbardziej pożądane jest to, aby Twoje maleństwo spędziło na Twojej piersi ok. 2 godzin. Jak to wygląda w dzisiejszych szpitalach? Na szczęście, raczej, jest praktykowany bliski fizyczny kontakt matki z dzieckiem po porodzie, lecz na nieszczęście zazwyczaj trwa on zbyt krótko. Warto więc przed porodem poprosić lekarza lub położną o to, aby trwało to tak długo, jak tego potrzebujecie. Ważne, żeby zaangażować tutaj osobę towarzyszącą przy porodzie, aby pomogła Wam tej sprawy dopilnować.

Jakie korzyści kontakt skóra do skóry daje mamie?

Zobaczenie, dotknięcie, poczucie i przytulenie dziecka zaraz po Jego przyjściu na świat pozwala na budowanie bezpiecznej więzi między mamą, a jej maleństwem. Możesz poczuć wtedy ulgę i spokój. Możliwość bliskiego bycia z dzieckiem buduje w Tobie poczucie kompetencji i pewności siebie w roli rodzica, a gdy przystawienie do piersi odbywa się całkiem naturalnie z mniejszą ilością problemów niż mogłoby mieć to miejsce.

Jakie korzyści kontakt skóra do skóry daje dziecku?

Niemowlę, które może wtulić się w pierś mamy po przyjściu na świat czuje się bezpieczniej w porównaniu do dzieci pozbawionych takiego kontaktu. Może znowu usłyszeć i poczuć bicie serca mamy. Jest spokojniejsze, bardziej zrelaksowane, Jego oddech jest miarowy, głęboki. Niemowlęta takie mniej płaczą po wydaniu pierwszego krzyku. Pierś mamy pozwala także dziecku na utrzymanie przez Nie odpowiedniej temperatury ciała, chroni przed hipotermią. Ważnym jest także to, że dzięki temu zwiększa się ilość mleka w piersiach mamy, co minimalizuje problemy z karmieniem. Niemowlę dzięki kontaktowi poporodowemu jest ogólnie w lepszej kondycji fizycznej i psychicznej w porównaniu do dziecka pozbawionego tego kontaktu.

Może jednak zdarzyć się sytuacja, że mama nie będzie w stanie zaraz po porodzie przytulić swojego maleństwa. Nic nie stoi wtedy na przeszkodzie, aby to tata był tak blisko dziecka. Warto też pamiętać o tym, że pierwsze chwile po porodzie nie są krytyczne i w późniejszym czasie można także nawiązać więź z maleństwem. Ważnym jest także to, żeby kangurowanie (kontakt skóra do skóry) praktykować także wtedy, gdy dziecko jest większe. Robić nadal to może zarówno mama, jak i tata. Cementuje się wówczas bezpieczna więź między rodzicami, a dzieckiem, które czuje się komfortowo i bezpiecznie.

Wspominając swoje doświadczenia, jestem zła na siebie, że pozwoliłam na to, aby Polę zabrali mi tak szybko. Nie zatroszczył się także o to mój mąż. Na pewno nie pozwolę na to przy kolejnym porodzie. To były cudowne chwile, gdy mogłam Ją już przytulić. Z karmieniem piersią także nie miałam na początku większych problemów, a Pola była spokojna i zdrowa 🙂

A czy Wy praktykowaliście kontakt skóra do skóry? Jakie są Wasze doświadczenia?

Na podstawie:

N. i K. Minge „Rodzicielstwo bliskości”, Samo Sedno, Warszawa 2013

Jeśli masz ochotę na chwilę przyjemności, obejrzyj urocze kilkudniowe maleństwa w naszym obiektywie:

Trzytygodniowa Pola w obiektywie rodziców i z rodzicami.

Julka z rodzinką na sesji.

 

Polub na Facebook'u

KolazDla tych przyszłych, świeżo upieczonych i już zaprawionych w bojach mam, życzymy radosnego, cierpliwego, pełnego satysfakcji, zachwytu i bliskości macierzyństwa 🙂 Nie tylko dziś!

Polub na Facebook'u

Polcia_Lipiec_14__0091Jeśli tak, to myślę, że jesteś w większości tych biednych, niczego nieświadomych kobiet, a przyszłych mam 😉 Jeśli nie, to albo posiadasz już jedno lub dwoje dzieci, albo posiada je Twoja siostra lub brat, albo sąsiadka i wiesz o czym mowa.

Nasze pierwsze wspólne miesiące wyobrażałam sobie tak: w szpitalu spędzamy zwyczajowe 3 dni, wychodzimy z niego radosne, pełne energii i motywacji do poznawania siebie i wspólnego życia. Gdy przyjeżdżamy do domu, dopiero wtedy zaczyna się nasza bajka. Moja mała, śliczna Polcia jest kochanym bobasem, który przez pierwsze dni większość czasu spędza na błogim śnie, albo jedząc i tuląc się do mojej piersi. Ja, świeżutka mama, spokojnie, bez pośpiechu, z uśmiechem na twarzy przywracam się do stanu sprzed błogosławieństwa i przyjmuję kolejnych gości, którzy pragną powitać małą istotkę. Jest lato, więc wraz z moim ślicznym bobasem wybieram się na spacer nad morze, do lasu i wokoło bloku. Pole tulę i tulę, przebieram pieluszki, ubieram w piękne, malutkie ubranka i zachwycam się jakiego to mam aniołeczka.

Miałaś podobnie? A tak, jak ja byłaś pełna zdziwienia, kiedy Twoje oczekiwania krok po kroku były weryfikowane przez rzeczywistość? Oj, jakże się myliłam!

Prawda, moja córeczka była i nadal jest ślicznym i kochanym bobasem, zawsze Ją tuliłam, całowałam i zachwycałam się… prawda…. I to tyle…

Wspominając dzisiaj pierwsze dni i tygodnie mojego macierzyństwa na pewno nie mogę powiedzieć, że było łatwo i pięknie jak w bajce. Rozpoczęcie wspólnego życia było jednym z trudniejszych zadań w moim życiu. Od samego początku: żółtaczka w szpitalu i tygodniowy pobyt, mój nastrój sięgający depresji i zmęczenie. Sen Polci? Owszem spała, i to prześlicznie… jak już zasnęła… Jak sprawić, aby dziecko usnęło? To był pytanie nr 1. Aby znaleźć na nie odpowiedź, wyczerpana, wieczorami czytałam i czytałam… i wyczytałam J Karmienie piersią? Oczywiście, bo jakże inaczej… Niestety musiałam najpierw udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że jestem matką kochającą, gotową na poświęcenia: zapalenie piersi, antybiotyk, usg, odciąganie zastałego pokarmu ogromną strzykawką przez pana chirurga, który nie był chyba zbytnio zorientowany w tym temacie. W pierwszych dniach po porodzie raczej nie miałam ani siły, ani ochoty na wizyty, byłam zmęczona, blada i niepewna swoich zdolności macierzyńskich. A spacery? A i owszem, spacerowaliśmy, ale tu też bywało różnie. A nie daj Boże zatrzymać się i poczytać książkę na ławce. Nie ma tak dobrze. Zaraz przypominałam sobie, że nie jestem sama na spacerze. I tak to właśnie wglądało…

Czy to wszystko było warte szczęścia i zdrowia mojego dziecka? Było!

Czy jestem zła, smutna, myśląc o tym? Nie, chce mi się śmiać.

Czy przy kolejnym dziecku będzie inaczej? Nie wiem 😉

Polub na Facebook'u

Przez 9 miesięcy dziecko rozwija się w brzuchu mamy. Jest tam ciemno, ciasno, głośno, a malec znajduje się w ciągłym ruchu. Takie właśnie okoliczności są znane i przyjazne maleństwu. Gdy dziecko opuszcza łono mamy, wchodzi w zupełnie inny, nieznany mu świat. Każde dziecko inaczej reaguje na tę zmianę. Jedne z dzieci dosyć szybko adaptują się nowego świata, a inne potrzebują większego wsparcia w tym procesie. Jedyną drogą komunikacji noworodka z otoczeniem jest płacz. Bywa tak, że płacz nie ustaje, a rodzice nie wiedzą skąd się bierze i mają trudność, aby temu zaradzić. Pojawia się bezradność, smutek, poczucie winy, zmęczenie. Często w takich sytuacjach stwierdza się kolkę. Czy jest to kolka, czy może wołanie o poczucie bezpieczeństwa, o przywrócenie znanego, przyjaznego środowiska wokół? Właśnie na takim założeniu opiera się metoda 5 „S” sformułowana przez dr H. Karpa. Zakłada On, że zapewnienie dziecku podobnych warunków do tych, które panowały w brzuchu mamy, działa kojąco i włącza odruch uspokajania się dziecka. Odruch, który posiada każde z dzieci.

Dr Karp wyróżnia 10 najskuteczniejszych sposobów na naśladowanie warunków panujących w brzuchu mamy:

  1. Przytulanie
  2. Tańczenie
  3. Kołysanie
  4. Spowijanie
  5. Głośny jednostajny szum lub śpiew
  6. Jazda samochodem
  7. Spacer
  8. Karmienie
  9. Smoczek
  10. Chustonoszenie

Metoda 5 „S” zakłada wykonywanie po sobie kolejno 5 kroków:

  1. Spowijanie (otulanie)

Jest to pierwszy element. Aby odtworzyć ciasne warunki pobytu dziecka w brzuchu mamy należy otulić maleństwo. Można użyć do tego zwyczajnego kocyka lub specjalnych otulaczy. Ten etap jest bardzo ważny, ponieważ uniemożliwia dziecku machanie rękoma i nogami. Noworodki nie kontrolują jeszcze tych ruchów, a ich gwałtowane wykonywanie wprawia je w jeszcze większy płacz. Gdy podczas otulania dziecko gwałtowanie wymachuje rączkami, nie należy się zrażać, ponieważ, gdy już rączki zostaną na tyle unieruchomione, że uniemożliwi to ich gwałtowane wymachiwanie, dziecko uspokoi się.

  1. Stabilna pozycja na boku lub brzuszku

Gdy maluszek jest już otulony, kolejnym krokiem jest ułożenie go na swoich rękach lub kolanach na jego brzuszku lub na boku. Nie należy kłaść dziecka na plecach, ponieważ może uruchomić się odruch Moro, który jest odpowiedzią na ewolucyjnie wykształcone uczucie spadania, które towarzyszy niemowlętom.

  1. Wyciszanie

W tym kroku przypominamy dziecku dźwięki, które słyszało przez ostanie 9 miesięcy. Często, mylnie wydaje się rodzicom, że dzieci uspokaja łagodny szum strumyka lub śpiew ptaków. Jest wręcz przeciwnie, to ostry, głośny dźwięk działa kojąco. Nie bez przyczyny zdarza się, że rodzice włączają suszarkę, albo odkurzacz, aby uspokoić malucha. Dzisiaj można kupić specjalne zabawki i pozytywki, które wydają dźwięk podobny do bicia serca matki. Skutecznym jest także biały szum, który można po prostu puszczać dziecku z telefonu.

  1. Skokokołysanie

W związku z tym, że dziecko w brzuchu mamy znajduje się w tym samym ruchu, co jego mama, zasadnym jest zapewnienie mu także podobnych doznań poza brzuchem mamy. Kolejnym krokiem są więc monotonne, szarpiące ruchy rodzica z dzieckiem. Na początku powinny być intensywne, by później, wraz z uspokajaniem się maleństwa, słabły. Tak działają leżaczki-bujaczki, przejażdżki samochodem czy spacery po niezbyt równej powierzchni.

  1. Ssanie

Gdy maluch już się uspokoił, należy podać mu smoczek, który na długi czas pozwoli mu pozostać w tym stanie. Ssanie smoczka, butelki lub piersi oddziałuje na układ nerwowy dziecka  i wyzwala u niego odruch uspokajania się.

Ważne jest tutaj, aby wykonywać te czynności kolejno po sobie, aby wykonywać je energicznie i z werwą. Być może wydaje się Wam, że niemowlę potrzebuje spokoju, ciszy i delikatnego tonu głosu. Jest jednak wręcz przeciwnie.

Trening czyni mistrza. Ćwicz, otulaj, kołysz, uspokajaj swoje maleństwo. Pamiętaj też, że dziecko ze względu na swój niedojrzały układ nerwowy potrzebuje więcej czasu na przyzwyczajanie się do czegokolwiek, a w tym do powyższej metody.

Myślę, że każdy z rodziców ma swój sposób na wyciszenie swojego maleństwa. Jeśli jednak nadal go poszukujecie, warto wypróbować powyższy. Autor twierdzi, że należy wykonywać wszystkie kolejne kroki w wyznaczonej kolejności. W naszym przypadku sprawdziły się: wyciszanie, kołysanie i ssanie. Te elementy wykorzystywaliśmy w momentach, kiedy nasza córka nie mogła zasnąć albo, kiedy zaczynała płakać. Poszczególne elementy tej metody okazały się skuteczne. Moim zdaniem jest ona godna uwagi. Zachęcam do eksperymentowania.

Szczegółowemu opisowi powyższej metody poświęcona jest książka: H. Karp „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, Mamania, Warszawa 2013

A tutaj możecie poznać sylwetkę dr H. Karpa zobaczyć, jak w praktyce wygląda stosowanie metody 5 „S”:

https://www.youtube.com/watch?v=ZkEtLqNwywY

 

Tutaj przeczytacie  o podstawach powyższej metody, o tym, czego noworodek potrzebuje i jak adaptuje się do świata poza brzuchem mamy.

Zobaczcie też: „Miłość małego dziecka nie żywi się wyłącznie mlekiem matki”. O przywiązaniu cz.1

A wy jakie macie sposoby na uspokajanie Waszych maluchów?

 Na podstawie”

  1. H. Karp „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, Mamania, Warszawa 2013
Polub na Facebook'u